304

Dzisiaj, jedna pani w Malborku (miejsce dla sprawy jest bez znaczenia) zaczepiła mnie czekającego na zapiekankę (rodzaj jedzonka też nic nie wnosi) okrzykiem: ooo jakie ma pan piękne włosy! A ja zły do niej że właściwie, czy ja panią zaczepiam? Odpyskowała mi że i tak pan jest ładny, co mnie całkiem zobojętniło bo nie była to królewna, ani nawet sierotka Marysia, chociaż Marysię znam (nie jest sierotką) Czy świat musi być aż taki przebiegły, że jak już ktoś powie coś dziwnego, to całowanie żaby niczego nie zmienia...


skomentuj (0)




303

No stoję na wyścigach konnych. Mam dobre miejsce, moje, upatrzone. Nie obstawiam, chociaż wiem jak to się robi bo przyszedłem robić zdjęcia. Tak właśnie, fotografia. Aparat ustawiony, ja też. Nic nie może zakłócić dobrego ujęcia, tor widoczny z daleka, ja przygotowany. Ktoś mnie popycha z prawej, jakaś kobieta z uśmiechem i rodzinką trochę dalej. Doobrze, niech stoją. I nagle coś mi między nogami się ciśnie włochate. Zdziwiony patrzę a to pies typu owczarek z mokrym pyskiem uparcie pcha się z lewej strony. Pani z prawej z ubolewaniem, oj gdzie się pchasz miki, gdzie. Cholera, faktycznie się pcha, ale z wdzięcznością przyjmuje ratunek od słomkowego kapelusza. Tak sobie nazwałem babę z psem. Oj miki gdzieee, znowu pies wtyka mi nos w krok oj pewnie czuje kota, stwierdza kapelusz. Taaa kota, głupia babo myslę, spokój, spokój. Gonitwa się zaczyna, konie startują i wtedy coś mnie kopie z lewej. A to małe dziecko postawione przez tatusia na balustradzie wesoło fika nóżkami, tatuś wydaje dźwięki typu mruuu bruuu a dziecko wesoło fika, odsuwam się w prawo.Pies kolejny raz wesoło wtyka mi pysk w krok. Czy może pani zabrać tego psa? Oj chodź miki, pan nie lubi jak go grzejesz w nogi. Gonitwa!!, ktoś , gdzie są konie? Są, meta, są! Pies zaczyna wyć, Uuuuuu, Uuuuu zaczyna wyć rodzinka tej z kapeluszem wesoło naśladująca psa. Dziecko mnie kopie z lewej, pies wyje, buraki wyją. Mam dość. O zdjęcie zrobiłem.  Wychodzę ze swojego upatrzonego, świetnego miejsca. Niech sobie tam stoją, jestem zagotowany. I co się okazuje? Jak wyszedłem, buraki z kapeluszem tez wyszły z psem co robi cały czas uuuuu.




skomentuj (0)




302

Nic dziwnego w tym że sufit niebem kamiennym
Gwiazd szukamy a to tylko ścian pęknięcia
Czerń śladem przypalenia
Biel zgniecionym papierosem
Reszty nie ma, poczta marzeń zamknięta


skomentuj (0)




301

I podniósł pastuszek biedny swoją fujarkę
Tą z drewna wystruganą (dla dociekliwych)
I objaśnił wszystkim dookoła
Teraz fantazję zagram
O tym co w niebie
I o tym czego brakuje w kieszeniach
Zagrał i czyż melodia nie popłynęła
Choć fantazją była?



skomentuj (2)




300

Dałaś mi wstążkę i zdjęcie z paszportu.

Dałem ci książkę z dedykacją

Podzielone już wszystko

Nikt nie ma wszystkiego

Tasiemka oplata wyschnięte marzenia

Książka podarowana

Wyschnięte koty powoli farbują wydeptane ścieżki.





skomentuj (0)

my book

Archiwum
2011
sierpień
lipiec
styczeń
2010
sierpień
lipiec
luty
2009
grudzień
listopad
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik


Linki